.png)
Kiedy? Jak to kiedy? No oczywiście, że natychmiast! Już od jutra!
Och, kto by pomyślał, że wszyscy tak uwielbiamy żyć w przyszłości. Tak nam prędko... tak prędko, że każdego dnia wypatrujemy tego kolejnego, a gdy już nadejdzie, jest nazbyt nudny, ażeby się nim cieszyć. Znów więc marzycielsko wybiegamy w przyszłość do następnego poranka, w którym to (według naszej nieposkromionej wyobraźni) spełniamy wszystkie nasze postanowienia! Wszystko byłoby w najlepszym porządku, gdyby nie fakt, że nasza wyobraźnia płata nam figle większe aniżeli się tego śmiemy spodziewać. Bowiem myśląc o tak popularnym ' jutrze', który ma być początkiem zupełnie nowego, pięknego życia, przed oczami widzimy siebie z figurą Chodakowskiej, w pięknym jasnoszarym kostiumie na stanowisku dyrektora. W wolnym czasie natomiast biegniemy do naszego co dopiero kupionego apartamentu w centrum Nowego Yorku, w którym to wita nas od progu prześliczny futrzak, lekko siorbiąc noskiem ze szczęścia. Zanim zdążymy ściągnąć 15 centymetrowe szpilki, wyłania się nam półnagi, z ciałem greckiego atlety, drugi Ryan Gosling. A później ...
Moi Drodzy! Jestem dumna z Waszej kreatywności i kwitnącej wyobraźni, jednakże sugeruję aby ją tak delikatnie, tyci tyci, troszeczkę może przystopować...
No cóż. Prawda jest taka, że aby cokolwiek zrobić w tym naszym przepięknym, ziemskim bytowaniu, trzeba się nagimnastykować, namęczyć, wypocić i wypłakać. Każde postanowienie to początek ciężkiej i często mozolnej katorgi, która to przez pierwszy okres wydaje się jedynie syzyfową pracą. Czasami Syzyfowi musimy przybić jednak piątkę i pogodzić się, że nic z naszego zapału nie będzie. Czasami jednak osiągamy to, czego chcemy. A wtedy, nie pozostaje nam nic innego jak pławić się przez milion długich godzin w swojej ciągle rosnącej satysfakcji.
Postanowienia postanowieniami, a przyjemności przyjemnościami. Czym bowiem byłoby nasze życie, gdyby nie dni wolne? Zatem i od postanowień czasami należy nam się urlop. Nie ma co się katować całe życie ! A jeśli o urlopie mowa, proponuję grzech, który, mimo, że z pewnością będzie walczył dyplomatycznie z Waszym sumieniem, nie będziecie go żałować! Gwarantuje !
No dobrze. Jeśli mamy już wszystkie składniki, zabieramy się do pracy. Margarynę, wodę, cukier i kakao rozpuszczamy, aż powstanie jednolita, gęsta masa. Następnie ostawiamy do wystudzenia.
W tym czasie ubijamy pianę z białek. Do ostudzonej masy dodajemy żółtka i mieszamy. Później dodajemy mąkę i proszek do pieczenia. Jeśli chcemy, możemy dodać dowolne dodatki takie jak orzechy mielone, kokos, migdały itp. Na samym końcu dodajemy ubitą wcześniej pianę i delikatnie mieszamy.
Wypełniamy foremki powstałą masą, następnie pieczemy w 180 stopniach około 25 min.
A więc, do dzieła !
Rozpuść 2 tabliczki mlecznej czekolady, dodając odrobinę mleka. Następnie udekoruj babeczki, posyp dowolną kolorową posypką i gotowe !
Czyż to nie jest wspaniała wizja jutra?
W dodatku, w przeciwieństwie do większości postanowień, efekt błyskawiczny!
A jakie są Wasze postanowienia ?
Baś.
Baś, Twoja książka kucharska miałaby 500stron i tylko 10 przepisów jak nad każdym rozwodziłabyś tak filozoficzne myśli :) a to tylko babeczki, nie potrafię sobie nawet wyobrazić jaki byłby wstęp do kaczki pekińskiej.
OdpowiedzUsuńPewnie dowiedziałbym się czegoś o kwazarach a może o cząstkach Higginsa.:P
Zdecydowanie kupiłbym tą pozycję.
Gratuluje wyobraźni, szkoda że nie trafiłaś również w moje męskie gusta, wyobrażanie sobie półnagiego mężczyzny odebrało mi apetyt i ochotę na babeczki, przynajmniej te z ciasta :D
Pozdrawiam
SamiecAlfa
Kolego, bo to jest blog, a nie książka kucharska. Nie ma co bezdusznie streszczać procedurę. Fajnie się artykuł czyta i o to w całej zabawie chodzi :)
OdpowiedzUsuńSamiec Gamma
Nie twierdzę, że czyta się źle to po pierwsze primo. Po drugie primo byłbym zachwycony taką książką kucharską a po trzecie primo ultimo :D Blog mi się podoba i treści na nim umieszczane również :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
SamiecAlfa